Strony

Dwa wyroki WSA potwierdzają zasadność skarg na Urząd Miasta Krakowa

Dziś WSA w Krakowie wydał wyroki w sprawie moich skarg na Urząd Miasta Krakowa, w obu przypadkach pomyślne dla mnie.

W sprawie o sygnaturze II SAB/KR 152/12 (linki: wniosek o ponowne wykorzystanie informacji publicznej, odpowiedź Urzędu Miasta, skarga do WSA) sąd podtrzymał skargę w punkcie pierwszym, tj. zobowiązał UM do rozpoznania wniosku o ponowne wykorzystanie informacji publicznej. W punkcie drugim, tj. w zakresie wniosku o udostępnienie kodu źródłowego programu wykorzystywanego do budowy stron WWW z rozkładami jazdy, skarga została oddalona.

Drugi punkt zasługuje na chwilę uwagi, bo rozstrzygnięć dotyczących dostępności kodu źródłowego oprogramowania tworzonego za pieniądze publiczne było dotąd niewiele. W ustnym uzasadnieniu padło następujące wyjaśnienie (szczegółowe przesłanki uzasadniające wyrok zostaną uwzględnione w uzasadnieniu pisemnym)

„[...] w ocenie Sądu kod źródłowy nie stanowi informacji publicznej. Jest to w ocenie sądu instrukcja, element konieczny do przetwarzania danych ale nie ma on charakteru informacji publicznej, w związku z czym organ [...] prawidłowo [...] wskazał skarżącemu, iż kod źródłowy nie ma charakteru informacji publicznej”

Jako zawodowy programista siedzę na barykadzie tego sporu okrakiem. Jako obywatel od dawna prezentuję opinię, że materiały opłacone z pieniędzy publicznych powinny być dostępne dla wszystkich obywateli do oglądania oraz dowolnego wykorzystania – takie jest zresztą przesłanie ustawy o dostępie do informacji publicznej.  Jako twórca oprogramowania wiem, że swobodny dostęp do rozwiązań konkurencji niekoniecznie wpłynąłby pozytywnie na jakość usług IT oferowanych administracji publicznej. Wiele firm przez długie lata doskonaliło kompetencje i budowało własne komponenty, dzięki którym mogą typowe funkcje, moduły czy elementy konstrukcyjne budować znacznie sprawniej, niż w przypadku budowania projektu od zera. Czas tam zaoszczędzony można wówczas przeznaczyć na doszlifowanie kawałków specyficznych dla danego zamówienia czy przetargu.

Gdyby kod źródłowy programu sprzedanego administracji publicznej został dziś uznany za informację publiczną, byłoby to branżowym trzęsieniem ziemi. Nawet, gdyby określono konstrukcję prawną w ramach której nie doszłoby do wywłaszczenia (a więc potencjalnego przeniesienia praw majątkowych w domenę publiczną?) lecz zachowano ochronę prawnoautorską programu, groźba utraty przewagi konkurencyjnej mogłaby mieć dwojakie skutki: po pierwsze własne rozwiązania byłyby oszczędzane dla klientów lepszych niż administracja publiczna (tej ostatniej oferowano by gotowce, seryjne komponenty dostępne na rynku dla wszystkich), po drugie natychmiast pojawiłyby się próby obejścia przepisów np. poprzez przekazywanie klientowi kodu źródłowemu przepuszczonego przez obfuscator czyli automat szyfrujący, który zachowuje semantykę źródeł czyniąc je całkowicie nieczytelnymi i niezrozumiałymi dla ludzkiego obserwatora. Nawet nie chcę wyobrażać sobie sporu sądowego o to, jak odróżnić kod źródłowy słabej jakości od kodu celowo zaciemnianego i pozbawianego komentarzy.

Im więcej o tym myślę, tym większe mam przekonanie, że dostępność kodu źródłowego to cel pozorny, którego osiągnięcie nie ulepszy świata. Oto alternatywny cel działań: administracja publiczna powinna zamawiać oprogramowanie określając precyzyjnie interfejsy wymiany i udostępniania danych oraz przeprowadzać testy akceptacyjne odbieranego produktu przy użyciu samodzielnie opracowanych procedur. Społeczeństwo informacyjne można wówczas budować poprzez obligatoryjne udostępnianie danych do ponownego wykorzystania przy użyciu tychże interfejsów. Są oczywiście sytuacje, w których dostępność i audyt źródeł mają krytyczne znaczenie, lecz w ogólnym przypadku bardziej potrzebujemy interoperacyjności.

W omawianej sprawie nic bym zresztą nie wywalczył, bo – jak okazało się już po złożeniu skargi – Cyfronet występuje wobec UM jako usługodawca zapewniający utrzymanie i rozwój strony www.krakow.pl, nie jako dostawca oprogramowania. UM nie posiada kodu źródłowego cyfronetowego programu do konwersji danych, nie nabył też praw majątkowych, więc nawet uznanie słuszności wniosku nic by tu nie zmieniło.

W sprawie o sygnaturze II SAB/KR 153/12  (link: wniosek o informację publiczną, odpowiedź Urzędu Miasta, skarga do WSA) Sąd uznał słuszność wszystkich moich roszczeń i zobowiązał UM do wydania aktu lub podjęcia czynności w temacie wszystkich wypunktowanych braków. Sąd podkreślił, że udzielona odpowiedź nie wyczerpała obowiązku organu, gdyż żądania dotyczą informacji publicznej a odpowiedź jest niekompletna i nie spełnia warunków prawa.

W obu przypadkach Sąd zasądził na moją rzecz zwrot kosztów postępowania.

Dzięki uprzejmości redakcji portalu „Nowa Wieś w gminie Kęty” można zapoznać się z zapisem wideo rozpraw z dnia 12 listopada 2012 oraz ogłoszenia wyroków z dnia 26 listopada 2012, dziękuję!

Dalsze plany – jak najszybsze wydanie nowej wersji Transportoida, działalność quasi-publiczna nie pomogła w ich terminowej realizacji. Potem pomyślę, co zrobić z MPK, który – co już wiadomo – realizując moje kolejne wnioski nie odpowiada niezwłocznie a na dodatek przesyła mi nieaktualne dane, choć od przeszło dwóch tygodni w treści wniosków zaznaczam, że dane mają być aktualne w dniu realizacji wniosku. Na razie siadam do klawiatury i koduję.

Comments are closed.


  • Kanał RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook
Social Slider